„Jesteś silna. Jesteś najstarszą córką i siostrą.” Szczery tekst o tym, jak nie pomagać bliskim

Odpowiedzialność jest bardzo przydatną rzeczą, ale czy są jej granice?

Kiedy możemy uznać, że nie ponosimy odpowiedzialności za naszych bliskich? Czy jesteśmy zobowiązani wziąć ich na swoje barki? Czy odpowiedzialność może stać się toksyczna?

Podzielimy się dziś z wami pewną historią, aby każdy mógł sam wytyczyć granicę między troską, a braniem odpowiedzialności za czyjeś życie.

Na czym polega odpowiedzialność za kogoś? Biorąc ją na siebie, obciążasz się i wyręczasz z niej innych ludzi. Twój świat przygasa, potrzeby maleją, twoje „ja” znika z horyzontu. Dopóki inna osoba nie będzie szczęśliwa – najlepiej od razu złóż ręce i umrzyj!

Tym poczuciem odpowiedzialności za innych obarcza nas rodzina, kultura i środowisko. I najczęściej dotyczy kobiet.

„Facet ma pogniecioną koszulę? Żona nie wyprasowała…” Co pomyślą o tobie, jeśli go tak zobaczą? ”

„Musisz dać przykład swojej siostrze i braciom. Jeśli zrezygnujesz ze studiów, co oni zrobią? ”

„Wybierz mieszkanie w pobliżu. Bo co będzie jeśli zachoruję? ” I tak dalej …

Wierzysz w to. Ponieważ jesteś silna. Jesteś najstarszą córką i siostrą. Jesteś psychologiem. Jesteś wdzięczna i musisz wesprzeć innych w szukaniu duchowego szczęścia. Tak, masz jedną rzecz do zrobienia, wyleczyć nerwicę i pozbyć się lęku. Musisz absolutnie zrozumieć i wybaczyć. Musisz być powyżej tego, mądrzejsza. Po prostu zaciśnij pięści i wytrzymaj!

A kiedy o 4:00 leżysz w łóżku i myślisz o tych wszystkich „uzależnionych” od ciebie, w końcu to do ciebie przyjdzie: nikogo nie obwiniasz. Choć wydaje ci się to tak trudne jak wyskoczenie z samolotu bez spadochronu. Ale to nie jest takie straszne. Tak będziesz w rozterce. A jeśli ja czegoś nie zrobię, a ktoś umrze, albo coś mu się stanie? Czy więc uwolnię się od odpowiedzialności jeśli będę czuć się zła, winna, okropna?

Wykonujesz skok i czujesz, że narządy wewnętrzne opadają. A potem… lecisz. Moje relacje z rodziną znacząco się poprawiły, od kiedy traktuję ich jak dorosłych. W wieku 33 lat mężczyzna może zdecydować, czy uprasować koszulę, czy iść w pomiętej. Moja siostra i bracia wybiorą własną ścieżkę, nie patrząc na mnie. A jeśli ktoś jest poważnie chory, lepiej wezwać karetkę pogotowia. Nic na to nie poradzę. Moi klienci też są dorośli. Nie muszę im pomagać. Oni sami są odpowiedzialni za swoje życie.

Nic nie mogę poradzić na to, że mój przyjaciel z cukrzycą je czekoladę. Wie, że nie może, ale ja nie mam prawa mu zabraniać. Nie mogę sprawić, aby mój krewny zgłosił się do lekarza, jeśli uważa, że ​​nie ma problemu ze zdrowiem. Nie mogę.

Jestem praktykującym psychologiem, córką, siostrą. Mogę pomóc, ale nie zrobić za kogoś. Zawsze jestem gotowa do podania ręki. Ale tylko wtedy, gdy jest to naprawdę potrzebne.

I oddycha się tak dobrze bez tej odpowiedzialności za innych dorosłych!

Natychmiast pojawia się chęć śpiewania, pisania artykułów, czytania i myślenia. Jakby ktoś dał skrzydła. W rzeczywistości nadszedł czas, aby przestać je sobie podcinać.

Pamiętaj, że wokół ciebie są dorośli. Pomagaj, ale nie adoptuj. I zadbaj o siebie.

Czy uważasz, że opinia naszego eksperta jest słuszna? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu.

Źródło i Miniatura wpisu: tutkatamka.com