Powódź zalała to miejsce ale dzięki temu powstało coś niezwykłego. Zachwycające!

Giethoorn zwana też Wenecją Holandii lub Wenecją Północy, to mała wieś w prowincji Overijssel w Holandii. Osada została założona w XII wieku na urodzajnych torfowych glebach.

18 listopada 1421 r. zalana wskutek wielkiej powodzi zwanej powodzią Św. Elżbiety. Od tego czasu funkcjonowanie społeczności odbywało się zupełnie inaczej.

Powstała sieć kanałów pomiędzy wyspami, na których zbudowane są domy.

Żeby odwiedzić sąsiada, przewieźć kanki z mlekiem czy krowy na pastwisko trzeba było użyć łódki. Przez długie wieki nie było bowiem innego sposobu na przemieszczenie niż łódką czy tratwą.

Potem pojawiły się urocze mostki, a dziś z powodu turystów, którzy szczególnie upodobali sobie to miejsce, powstały ścieżki spacerowe wzdłuż kanałów.

W Giethoorn można zobaczyć stare domu kryte strzechą, które pochodzą nawet z XVII wieku. Można też zjeść zdrową rybę, bo wody w Giethoorn są bardzo czyste i pełne niezliczonej ilości gatunków ryb.

Można zakosztować przejażdżki łódką i odetchnąć czystym powietrzem tej enklawy relaksu i spokoju.

Mimo najazdu turystów wciąż jest cicho i pięknie. Choć łódki są z silnikami, to dozwolone są tylko silniki elektryczne, które są cichsze i nie zanieczyszczają wód.

Giethoorn swoją sławę zawdzięcza urokowi ale również filmowi „Fanfare”, który był największym sukcesem kinematografii holenderskiej.

Akcja filmu toczy się właśnie w Giethoorn i pokazuje je takim, jakim było przed sławą. Może nie z tak idealnie przystrzyżonymi trawnikami i wypielęgnowanymi rabatkami, ale niepowtarzalnym urokiem sielskości.

Jeśli podobał Ci się nasz artykuł, podziel się nim z innymi 🙂 Udostępnij rodzinie i znajomym.

Źródło: Tourister.ru