Awantura na Komunii. Poszło o rosół i schabowego

Do awantury doszło w restauracji Krokus w Chełmie, w której pani Sylwia zamówiła przyjęcie komunijne dla swojej córki.

Wszystko zaczęło się od rosołu, który według komunijnej mamy był nieświeży. Nerwowo zaczęła poszukiwać własciciela restauracji, a kiedy go znalazła krzyczała, że chce jej potruć rodzinę. Szefowa kuchni sama zjadła rosół i wraz z właścicielem zgodnie stwierdzili, że rosół jest bez zarzutów.

Mama jednak nie dała za wygraną. Zaraz po drugim daniu przyszła z kolejnym zarzutem, że zamawiała 15 schabowych i 3 porcje nuggetsów. Tymczasem otrzymała 13 schabowych i 5 porcji nuggetsów. Właściciel, który osobiście doglądał przyjęcia, pokazał jej zamówienie, ale to jej nie satysfakcjonowało, upierała się bowiem, że w międzyczasie zgłaszała zmianę.

Dla świętego spokoju właściciel zgodził się zwrócić Pani Sylwi pieniądze zarówno za wszystkie wydane rosoły jak i za dwie porcje drugiego dania wydanego, według niej, niezgodnie z życzeniem.

Ale i to nie zadowoliło klientki.

Kiedy goście zaczęli opuszczać lokal, pani Sylwia ponownie przyszła na zaplecze do właściciela, tym razem domagając się zwrotu pieniędzy za osobę, która nie dotarła na przyjęcie.

Właściciel zaproponował zapakowanie niewydanego posiłku, ale nie zgodził się na zwrot pieniędzy. Przygotował tyle posilków ile zostało zamówionych.

To rozwścieczyło matkę.

Zaczęła się karczemna awantura z wyzwiskami i szarpaniną. Właściciel nie chciał by wszystko działo się w kuchni, obawiał się, że nieprzewidywalna klientka może coś tam podrzucić, albo coś może jej się stać, więc przyznaje, że użył siły do wypchnięcia jej z kuchni. Wtedy ona poskarżyła się mężowi, który wpadł z innym mężczyzną i rzucili się na restauratora.


Poodrywali mu guziki koszuli, a kiedy chciał zadzwonić na policję wytrącili mu telefon, który roztrzaskał się o ścianę. Wtedy nadchodziła godzina kolejnego przyjęcia.

Rodzina, która zamówiła obiad właśnie weszła, ale poprzedni goście zaczęli wykrzykiwać, że dostali zepsute jedzenie i że właściciel jest złodziejem i naciągaczem i druga komunia się nie odbyła.

Pracownica restauracji wezwała policję więc awanturnicy w końcu opuścili lokal.

Ale to nie koniec sprawy, która znalazła swój finał w sądzie.

Pani Sylwia nie zamierzała ustąpić. Dodała szkalujące wpisy na forach internetowych na temat restauracji. Z wielkim zaandażowaniem i determinacją robiąc antyreklamę restauracji.

Restaurator Anantol Kowalczyk odpowiedział na jej zarzuty na profilu restauracji na facebooku, dodając zdjęcie po przyjęciu pokazujące, że wszystkie potrawy zostały przez gości skonsumowane.

Komunia miała miejsce 12 maja 2018 roku. Do sądu trafiły aż trzy powództwa w tej sprawie. Z oskarżenia publicznego sprawę rozstrzygnął już sąd. Policja przybyła na wezwanie zleciła kontrolę restauracji przez sanepid. Kontrolerzy nie stwierdzili żadnych uchybień sanitarnych, ani nieświeżości posiłków.

Sąd orzekł, że Pani Sylwia jest winna napaści, wyłudzenia i uszkodzenia telefonu i skazał ją na grzywnę w wysokości 1000 zł.

Sprawa z powództwa kobiety została oddalona. Przez sąd zostanie jeszcze rozpatrzona sprawa cywilna z powództwa właściciela restauracji.

Żródło: Dziennik wschodni