Poszukiwania zakończyły się tragicznie. To był powód dla którego Paweł Ż. zabił syna?

Zakończyły się poszukiwania Dawida Żukowskiego. Wraz z nimi umarła wszelka nadzieja.

Z każdym dniem gasła coraz bardziej, ale mimo to wciąż wszyscy liczyliśmy, że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Niestety…

Policjanci odnaleźli ciało chłopca przy zbiornikach wodnych przy węźle Pruszków na trasie pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a Warszawą.

To był drugi raz kiedy policja przeszukiwała ten teren. Za pierwszym razem nie przyniosły one rezultatu, dopiero dziś po 10 dniach okazały się bardziej efektywne.

„Policjanci uczestniczący w poszukiwaniach małego Dawida na trasie pomiędzy Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim odnaleźli ciało dziecka. Rodzinie Dawida składamy szczere, przepełnione bólem wyrazy współczucia. Dziękujemy wszystkim służbom, instytucjom oraz osobom prywatnym, które uczestniczyły w poszukiwaniach i wspierały nas w ich trakcie. Zapewniamy, że do samego końca byliśmy zdeterminowani, aby odnaleźć chłopca i nawet na chwilę nie przerywaliśmy naszych działań.” – napisano w komunikacie na stronie Komendy Stołecznej Policji.

Chłopca rozpoznano po ubraniach, na tą chwilę przyczyna, ani godzina śmierci dziecka nie jest znana. Ale wszystko wskazuje na to, że Paweł Ż napisał sms do matki chłopca, gdy Dawidek juz nie żył.

Dopiero prokuratorskie śledztwo wyjaśni wszystkie okoliczności śmierci chłopca. Będzie musiało odpowiedzieć na pytania czy Paweł Ż. zabił syna, czy je zaplanował i nawiele innych pytań, które nasuwają się w tej zagadkowej sprawie.

Choć wyjaśnienie nie będzie łatwe ponieważ Paweł Ż. większość tajemnic zabrał ze sobą do grobu.

Na razie można spekulować

Kryminolog profesor Brunon Hołyst w wypowiedzi dla TVN24 uważa, że „na samobójstwo nałożyło się wiele czynników, które zadecydowały o tej śmierci samobójczej. Konflikty rodzinne, żona opuszcza męża, przenosi się do z Grodziska do Warszawy, dezorganizacja rodziny. Z drugiej strony długi na sumę 200 tysięcy złotych. Nie układało się w miejscu pracy, hazard. To spowodowało silny stan depresji, który doprowadził do tragedii.”

Według profesora Paweł Ż. działał logicznie według założonego planu, kochał żonę i syna „ale uczucie chęci zemsty było tak głębokie, że spowodowało tragiczny finał” – podkreślił.